IT w krainie tysiąca jezior.RSS wpisów RSS komentarzy

Dwa razy 2.0

Pewni aktywni i pozytywni ludzie stworzyli fajny projekt.

Przypadkiem również nazywa się Olsztyn 2.0.

Pytali. Miło z ich strony.

Polecam:. Warto: https://www.facebook.com/olsztyn2.0/?fref=ts

Brak komentarzy

Jestem fanem Galerii Warmińskiej

Nie, to nie wpis sponsorowany. Facebookowym fanem też jestem, ale nie o to mi tym razem chodzi. Naprawdę jestem fanem Galerii Warmińskiej.

Czy jestem fanem budowy? Nie. Znam się na tym, jak politycy na rządzeniu. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że  koparki są spoko. Czy jestem fanem obiektów wielkopowierzchniowych? Nie, a czasem nawet myślę, że robią więcej złego niż dobrego, ale to trochę zło konieczne na tym etapie rozwoju miasta. Czego więc jestem fanem? Konkurencji, dobrych działań w biznesie i aktywizowania mieszkańców południowych części miasta.

Alfa Aura będąc praktycznie jedynym obiektem tego typu w Olsztynie (Manhattan i Zatorzanka to nie do końca to samo, prawda?) i mając w garści podobno trzy najważniejsze składniki biznesu (lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja) nie miała zbyt wielkiej motywacji do budowania trwałych relacji z mieszkańcami. Była trochę ospała, a teraz musi się już starać. Nic tylko zacierać nasze konsumenckie łapki w oczekiwaniu na walkę po otwarciu konkurenta.

Kolejne punkty zdobywa za tempo prac. Galeria Warmińska rośnie na moich oczach. Nawet dosłownie, bo mieszkam na Nagórkach. Spacer z psem rano  - budują, spacer z psem późnym wieczorem - budują. Efekt? Otwarcie szybciej niż planowano i to mimo pożaru na budowie, który był kilka miesięcy wcześniej. Fajnie jest słuchać rozmów ludzi w autobusie, które - co u nas nie zdarza się zbyt często - nie narzekają na budowę, a nawet ją chwalą. To miłe, nawet jeśli rozmowa zaczyna się od “Jak szybko idą!”, a kończy na “Bo to prywatna kasa, to im zależy”.

A co z tą lokalizacją? Pieczewo, Jaroty, Generałów i Nagórki to lekko licząc jakieś 80 tysięcy mieszkańców. Puby/kluby przeważnie kończą jako mordownie dla lokalsów, więc “rozrywka” w trakcie której mamy stosunkowo małe szanse, żeby dostać w pysk praktycznie ogranicza się do pizzerii i kebabów. Wiem, że jest kilka wyjątków (np. kręgielnia, czasem lodowisko), ale to trochę mało, a wystarczy spojrzeć na ilość otwartych w ciągu ostatnich lat fitnesclubów, żeby zobaczyć prawdziwy potencjał tego trochę zaniedbanego pod względem atrakcji miejsca, gdzie prawie połowa miasta spędza ogromne ilości swojego czasu. Kiedy dodamy do tego część os. Podgrodzie, os. Mazurskie i studentów w Kortowie, którzy również do Galerii Warmińskiej będą mieli bliżej niż do Aury to patrzymy na mocno zmieniający się krajobraz zachowań mieszkańców. Może to jeszcze nie są przenosiny centrum na południe miasta, ale już chyba bliżej niż dalej. Od kilku lat w Realu istnieje punkt obsługi Urzędu Miasta. Przydałby się jakiś dworzec kolejowy i dodatkowe jezioro albo dwa. ;)

Idąc myślami o krok dalej - co by się stało, gdyby inwestycje skupiające firmy jak Park Naukowo-Technologiczny i Cezal Business Center powstałyby na brzezinach, a na terenie pomiędzy Jarotami a Nagórkami stadion lub hala sportowa? Bawi mnie myśl, że Starówka dla wielu mieszkańców mogłaby na poważnie stać się opcją “nie chce mi tam się jechać”.

Wracając jednak do bohaterki tego postu. Miejsce jej budowy i sytuacja na lokalnym rynku obiektów wielkopowierzchniowych to z jednej strony czynniki na które nie miała wpływu,  ale z drugiej stojące w pewnej mierze za motywacją do jej zbudowania. Nie trzeba być pierwszym, trzeba być lepszym, a w wielu działaniach mimo, że drzwi jeszcze zamknięte (a nawet ich nie ma) Galeria Warmińska kopie tyłek Alfie Aurze.

  • 10 milionów w ciągu 5 lat na Stomil Olsztyn
  • 5 milionów w ciągu 10 lat na Aquasferę (w cenie czego zmiana nazwy)
  • sponsorowanie ławek w Parku Kusocińskiego
  • mecenat BWA

Sytuacja w Internecie? Na FB mają 6,5 tysiąca fanów, do 19 tysięcy fanów Aury trochę brakuje, ale poczekajmy chociaż do września. Co na to Aura? Kilka akcji w środku obiektu - stylistki, brafiterki, itp dodatki, promocja tanich wtorków w kinie i pierwsza godzina parkowania za darmo. Nie, nie zapomniałem o muralach, ale to działania przy okazji zmiany nazwy. Miłe, ale to trochę wymuszona kampania, którą będziemy mogli w pełni ocenić po “wielkim” otwarciu Galerii Warmińskiej.

Machina promocyjno-PRowa na wysokim poziomie. Jako człowiek na co dzień zajmujący się marketingiem, uważam, że w skali lokalnej to w pewnym sensie pionierzy. Pokazują swoje doświadczenie zdobyte przy innych realizacjach. Wystarczyło by o wiele mniej, żeby zaistnieć i zarobić, ale myślą jak na swoją skalę przystało. Gratulacje, czekam na kolejne działania i życzę, żeby zapał nie opadł nawet w przypadku dużego sukcesu.

Aura nie zbankrutuje (mam nadzieję), ale chętnie zobaczę jak jej właściciele się gimnastykują, żeby nie stracić dominującej pozycji. Zysk dla wszystkich. Czy zostanę Galeriankiem Warmińskim? Raczej nie… choć spodnie by się przydały…

1 komentarz

“Projekt Olsztyniak”

5 stycznia 2011 na YouTube-owym kanale Krzysztofa Skoniecznego, twórcy konglomeratu artystycznego głębokiOFF, pojawia się filmik “Projekt Warszawiak: Nie ma cwaniaka na Warszawiaka”. Dwa mrugnięcia później mieliśmy nowy hit “Internetów”. Wszyscy kiwają głową do charakterystycznego bitu.

Projekt Warszawiak - owoc pracy Panów Garlickiego, Jędrasika i Orfina - sięgnął do muzycznych korzeni i przepięknie ubrał je  w najbardziej rozpoznawalne stereotypy. “Znana nuta” w nowej aranżacji, świetna realizacja video, ogromna dawka dystansu i szczypta znanych twarzy na drugim planie bujających czuprynami. Wszystko wymieszać i wrzucić do Internetów.  Moim (nie skromnym) zdaniem ten projekt zrobił więcej dla ocieplania wizerunku niesłusznie nie lubianej w naszym kraju Warszawy niż jakiekolwiek działania. Przełamywali mentalne bariery, promowali miasto i integrowali mieszkańców. Czapki z głów.

Projekt wyróżniał się w jeszcze jednym ważnym aspekcie. W sieci każdy klip który zdobywa popularność wywołuje - w różnej skali - “odzew”. Czasem staje się wzorem który kopiują ludzie na całym świecie np. Harlem Shake. Najczęściej (niestety) pojawiają lepsze lub gorsze kopie wyśmiewające oryginał. Jednak w tym konkretnym przypadku stało się coś bardzo pozytywnego - PW stał się inspiracją. Powstały projekty Trójząb, Ślązak i Poznaniak, a nawet Londyńczyk. Wszystkie (z wyłączeniem ostatniego) z mniejszym lub większym sukcesem wyśmiewały stereotypy i wywoływały uśmiech.

Garść liczb z “Projektów”:

  • Warszawiak (oba filmiki) - styczeń 2011, ponad 5 milionów odsłon, 50 tysięcy fanów na FB
  • Trójząb - marzec 2011, ponad 1 milion 100 tysięcy odsłon, 7,700 fanów na FB
  • Ślązak - lipiec 2011, ponad 700 tysięcy odsłon
  • Poznaniak - czerwiec 2012, ponad 250 tysięcy odsłon

…i jeszcze jedna bardo ważna statystyka: tylko dwa pierwsze projekty nie zakończyły się na filmiku. Trójząb ma na koncie trzy produkcje. Warszawiak cztery realizacje (ostatnia wrzucona 2 miesiące temu - w sumie ponad 7 milionów odsłon) i kilkanaście koncertów.

Widać trzy rzeczy:

  • żaden nie przebił oryginału (inspiracjom raczej rzadko się to udaje) - czy był najlepszy? od gustach się nie rozmawia ponoć.
  • “im dalej w las…” tym mniej odsłon - owszem jest kwestia: czas w sieci + jakość realizacji + wielkość ludności, która może się identyfikować bezpośrednio
  • Projekt Warszawiak (Trójząb podobnie, ale na mniejszą skalę) nie był jednorazowym filmikiem. To prawdziwy “Projekt”, który żyje, dalej działa, dalej integruje i dalej bawi - to jest moim zdaniem największy sukces

Wracamy na ziemię. 16 lipca 2013 należący do Gazety Olsztyńskiej portal Gram.to wrzucił informację “Olsztyn odpowiada Warszawie. Casting do Projektu OLSZTYNIAK“.

Pomijając nasz rażący brak kultury - odpowiadanie po ponad 2,5 roku jest trochę nie fajne (wstyd Olsztyn, wstyd wstyd) - czy “Projekt Olsztyniak” nie trąci trochę odgrzewanym kotletem?

Miesiąc w sieci to często lata świetlne. Ponad dwa i pół roku? Chyba nie umiem do tylu policzyć. Moim zdaniem nawiązywanie do tematu licząc na zwiększenie rozpoznawalności nie spełni swojej roli w takiej skali jaką pomysłodawcy by chcieli.

Jeśli nazwa będzie taka jak zapowiadana to potencjalna grupa docelowa też w pewnym sensie jest ograniczona. Potencjał wirusowy dla czegoś z nazwą Olsztyn jest o wiele mniejszy - mniej osób się z tym będzie identyfikowało. Jasne, zależy to od materiału, ale próg “kliknięcia” pozostaje.

Kolejna kwestia: cel . Promocja? Premiera zapowiadania na listopad 2013, czyli do sezonu ponad 6 miesięcy, a po drodze 2 duże święta.

O Projekcie Warszawiak mówiły duże media, o pozostałych lokalne. Media społecznościowe i inne Facebooki? Jasne… ale tylko ludzie z regionu będą udostępniać - jeśli materiał nie będzie wybitny - reszta nie podłapie.

Był Hymn Mazur (nagrany przy okazji kampanii Mazury Cud Natury): wrzucone lipiec 2011, obecnie 150 tysięcy odsłon. Kto jest? Gwiazdy z regionu. Czynnik “viralowy” jest? Nie ma. Wsparcie mediów? Ogromne.

“Znana nuta” w nowej aranżacji, nowe video i szczypta znanych twarzy na drugim planie bujających czuprynami z miastem w tle? Proszę bardzo: “Świder ft. Czerwony Tulipan - Olsztyn Kocham” - 3 lata w sieci, 170 tysięcy odsłon.

Co widzicie słysząc “Projekt Olsztyniak”? Ja widzę Hołowczyca, Pavlović, Bałtroczyka, Enej, Mmameda i garść “oczywistości” w stylu “To Warmia, nie Mazury”, “Olsztyn Kocham”, ” Tu Warszawa przyjeżdża na domki”, modny u nas ostatnio “Kopernik” i “mamy dużo jezior”. Czy projekt z udziałem znanych osób i rozpoznawalnych tematów to coś złego? NIE! Tylko po co bazować na gotowych schematach? Koncepcja “Projektu” jest znana - brakuje tu oryginalnego pomysłu i nowych emocji.

Wiem, że lepiej zrobić coś zamiast zrobić nic. Wiem, że w wielu obszarach budowania społeczności lokalnej jesteśmy tak bardzo w… z tyłu, że każde działania przynosi dodatni wynik. Tylko czy powinniśmy pocieszać się tym “czymkolwiek zrobionym”? Projekt jest jeszcze w trakcie realizacji i co ważne - finansowany będzie z funduszy Gminy Olsztyn. Krótko mówiąc: skoro jest kasa to zróbmy coś oryginalnego. Projekt Warszawiak miał “kopa” również dlatego, że był czymś nowym - kreatywnych osób u nas nie brakuje, więc nie widzę problemów - potrzeba chęci i zaangażowania ludzi.

Podsumowując: Wykorzystując stare pomysły w gotowej formule skreślamy szanse bycie pierwszymi. Możemy być najwyżej “kolejną odpowiedzią na Projekt Warszawiak”.

Trzymam kciuki i życzę genialnej realizacji, muzycznego hitu, ciętego dowcipu i dużego sukcesu. Z pewnością udostępnię u siebie i wrzucimy na Olsztyn Żyje.

Komentarze (2)

Olsztyn Garden Festival - O RLY?

Na fejsbuniu dzień cały szaleje wieść o nadchodzącym nowym wielkim wydarzeniu w naszym małym lokalnym kalendarzu - Olsztyn Garden Festival.

Gwiazdy polskiej i światowej sceny muzycznej! Po raz pierwszy w Olsztynie! Długo oczekiwana sensacja na festiwalowej mapie kraju! Wkrótce!

Enigmatyczne zapowiedzi, żadnych logotypów, domena wykupiona w czerwcu, identyfikacja pozostawiająca sporo miejsca na poprawę , “amatorski” film w którym “rozentuzjazmowani” ludzie z kręgów popularnych zapraszają na super wydarzenie. Efekt? Ponad 800 fanów w jeden dzień i 100 udostępnień filmiku czyli pół tony zasłużonego szumu. Lokalni radni, dziennikarze, muzycy, facebookowe twory i zwykli obywatele. Mix wypowiedzi pozytywno-niedowierzających z małą domieszką sceptyków i wszechobecnych maruderów  (Pozdrowienia dla “Olsztyn. Miasto-problem”). Jeszcze nie dowierzam, ale trzymam mocno kciuki za to co ma się wyjawić - cokolwiek by to nie było.

Czemu nie dowierzam? Z kilku powodów.

Pierwsze primo - kasa. Ciężko byłoby zrobić “coś” na skalą jaką zapowiadają organizatorzy bez udziału dużej ilości gotówki. Żeby zebrać dużą ilość gotówki trzeba ją skądś pozyskać, a to generuje obrót informacją. Sponsorzy muszą się ideą zachwycić - to oznacza emocje. Emocję często rozchodzą się bokiem. - “Powiem żonie/mężowie/dzieciom/kochance, że wspieramy mega festiwal”. Fajnie jest też pokazać potencjalnym sponsorom “ładną” identyfikację - trzeba wynająć agencję, a kreatywni kochają plot. Jeśli ma odbyć się w tym roku to miło byłoby już spiąć media, a Ci to już w ogóle kochają ploty. Prędkość rozprzestrzeniania się ciekawych (często niepotwierdzonych) informacji jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości miasta - im mniejsze miasto tym szybciej informacje się rozchodzą. Przeglądając udostępnienia wiele osób z tych zadziwionych to osoby które w teorii powinny już coś o tym wiedzieć… jasne - mogą robić zasłonę.  Mam nadzieję :)

Drugie primo (sekundo) - jakość. Identyfikacja to jedno, a filmik to drugie. Nie mówię, że jest bardzo tragicznie, ale mogłoby być lepiej. Wypowiedzi muzyków też nie pomagają - delikatnie mówiąc: ociekają uśmieszkami, a może nawet ironią. Gdyby np. w filmiku nie padło hasło “Festiwal Muzyczny”, to pomyślałbym, że będzie fajne wydarzenie dla działkowców ;)  Nie ciężko (podejrzewam) byłoby namówić kilka osób na wypowiedzenie się zaraz po tym jak się im opowie jaki fajny festiwal się szykuję, a na który np. niedługo dostaną zaproszenie.

Może budowanie szumu na “zagadce” to fajny sposób, ale przy jasnej sytuacji- takiej, gdzie nie ma wątpliwości o co chodzi (moim zdaniem) jeszcze więcej osób by się zaktywizowało i udostępniało.

Bonus: Mini teoria spisku - Paul Young występował ostatnio razem z Zucchero w “Dolinie Charlotty” (widać nawet identyfikator na filmie) położonej w Słupsku. Szybki wizualny “gugiel” okolicy sceny (zielone namioty, drzewa, woda, inna natura) i włala! Możemy snuć przypuszczenia, że część ujęć to wypowiedzi muzyków szczęśliwie spotkanych na festiwalu dla wielbicieli artystów lat młodości.

Czemu trzymam kciuki?

Bo Olsztyn Żyje! Czasem tylko trzeba wzrok wytężyć, a to byłby tylko kolejny dowód pt. “Można? Można!”. Nie mówię tylko o tym, że festiwal muzyczny, że gwiazdy, że coś dużego obok kortowiady, itp. Mówię też o graniu na nosie wytrwalszym niż świadkowie jehowi maruderom i przede wszystkim o tym, że można zrobić coś inaczej, po swojemu i wywołać szum.

Czemu trzymam kciuki za “cokolwiek”?

Szum się rodzi, tłum truchleje. Będzie wydarzenie? Mam nadzieje. Jak nie festiwal to co? Nie ważne! Akcja “Olsztyn Garden Festiwal” to już jest sukces. Czapki z głów. “Trochę” pracy i mówią o tym ludzie, a za nimi media, a za nimi całe miasto. Olsztyn mówi o Olsztynie! To bardzo ważne w budowaniu świadomej lokalnej społeczności - im więcej lokalnych meme-ów, dowcipów, akcji, spotted-o-podobnych miejsc tym lepiej! Maruderzy i tak będą marudzić, więc Keep Calm… i bawmy się :)

Żart, performance czy festiwal - będę wspierał rękoma i nogami. Gratulacje!

Ps. W trakcie pisania tego postu na FB Olsztyn Garden Festival pojawił się wpis, że gościem na Lake Stage będzie Manu Chao. Sprawdźcie  https://www.facebook.com/OlsztynGardenFestival

Komentarze (4)

“Chyba Ty!”

Media społecznościowe to piękna sprawa. Prawdziwe “fight the power”, “power to the people”, i inne takie powery - np. “I’ve got the power”. Każdy jeleń człowiek może założyć stronę na takim, na przykład, Facebooku i głosić swoją najprawdziwszą prawdę. Zły szef? Żona? Polityk nam nie pasuje? Ciężko zliczyć wszystkie strony. Prezydent źle rządzi? Nic prostrzego. Co nam szkodzi? W końcu jesteśmy mondży, znamy się na wszystkim (wiadomo - cecha narodowa), cięta riposta, błysk w oku.

Oczywiście anonimowość nie ma nic do rzeczy, bo nie wstydzimy się tego co myślimy… no chyba, że wyłączymy komputer. Jeśli się ktoś przyczepi to skasujemy, powiemy, że to sąsiad - przecież nie my. No i mamy prawo śmiać się bo to np. osoba publiczna, a przecież my uprawiamy tylko satyrę. Cały kraj komików, a wszyscy po szkole aktorskiej.
Do czego zmierzam?  W zasadzie to chciałem tylko pomarudzić, ale jak już zacząłem to pora na mały wątek lokalny.

Stron na FB będących bardzo anty działaniom obecnego prezydenta miasta jest kilka.

  • GMO - Grzymowicz Musi Odejść
  • Olsztyn przyspiesza. Jak stary trabant.
  • Olsztyn - miasto problem.
  • NoBeton kruszymy olsztyński beton

Powstaje ich coraz więcej, ale żadna szału nie robi - ani medialnego, ani w liczbie użytkowników, ani w zwracaniu uwagi na ważne sprawy. Każda następna ma pewnie być “tą przełomową” w umysłach naszych rewolucjonistów.

Do rzeczy jednak. Na tej ostatniej pojawił się wczoraj taki post (ten) który pod zdjęciem prezydenta zachęcał do “śmiesznych” komentarzy.

Niby nic nadzwyczajnego. Próby zrobienia mema z prezydenta (i innych pracowników UM) już były. Taki etap “rozwoju internetowego” naszego miasta. Trzeba ich wyśmiać. Bo się mylą… ale no właśnie… czy nawet błędne decyzję osoby pracującej w urzędzie dają wolną rękę, żeby urządzać taki pseudo-konkurs? Nie to, żebym był jakoś specjalnie oburzony… bardziej rozczarowany.

Miałem nadzieję, że naszą lokalną “opozycję” (którą wspieram - często nie tylko pasywnie - w bardzo wielu sprawach) stać na lepsze/poważniejsze argumenty niż przedszkolne “Chyba Ty”.

Wiele projektów i rozporządzeń obecnego prezydenta jest błędnych (moim zdaniem) … ale napędzanie sobie rozgłosu “śmiesznymi” obrazkami nie buduje wiarygodności głosom sprzeciwu. Chowacie się wtedy tylko do worka “paskudnych dzieciaków” (worek ma (c) ze Scooby Doo ;)) i obniżacie wartość swoich argumentów wtedy kiedy fakycznie chcecie coś powiedzieć.

To trudne nie wrzucać na FB “śmiesznych” rzeczy, bo przecież wtedy ludzie nie reagują i nie udostępniają i nie ma rozgłosu - prawda? Prawda, ale jeśli nawet myślicie, że łatwiej będzie Wam później “głosić dobrą nowinę” jak będzie więcej ludzi to muszę was rozczarować. Nie będzie. Nawet jeśli Wam się to uda i będziecie mieli “społeczność” to będzie to społeczność krzykaczy, których pod uwagę będzie brała tylko opozycyjna partia. Przed wyborami.

Tak. Głosowałem na obecnego prezydenta. Czy uważam, że dobrze rządzi? To zależy. Wiele decyzji jest złych, ale dobre też są. Czy głosowałbym ponownie? To zależy. Od jego konkurencji. Jestem otwarty na innych, jeśli inni przekonają mnie do swoich pomysłów.  Jeśli nikt taki się nie znajdzie to pewnie zagłosuje znowu. Czemu? Bo choć czasem patrząc na kandydatów to w duszy jestem zwolennikiem opcji “none-of -the-above” to nie jestem przekonany, że nie głosowanie lub oddawanie źle wypełnionego głosu to dobry pomysł. Zły krok na przód jest lepszy niż stanie w miejscu.

Popieram wiele akcji prowadzonych przez NGO (sam jedno współzałożyłem) i jestem wielkim zwolennikiem aktywizowania ludzi jeśli chodzi o życie miasta… ale to chyba nie tędy.

Zajmuje się prowadzeniem stron na FB (i ogólnie promocją w sieci) na co dzień. Chcecie dobrej rady? 1 prawdziwy fan, który świadomie klikną “lubię to” jest o wiele ważniejszy “dla sprawy” niż 100 przyciągniętych głupim dowcipem. Nikt nie broni promowania przekazu żartem… byle by miał jakikolwiek poziom i najlepiej nie obrażał ludzi tylko kontrował pomysły.

Chcecie więcej dobrych rad?  pawel.harajda@gmail.com lub 506 086 449.

Komentarze (2)

Serwis Olsztyn.com.pl

Olsztyn.com.pl to jeden z najdłużej działających w sieci serwisów informacyjnych o Olsztynie, WebArchive pierwsze ślady o nim ma z roku 1999, a sama domena została zarejestrowana w grudniu 1998.

Serwis zacząłem śledzić w okolicach 2002  roku, więc pierwszej wersji serwisu (obrazek poniżej) nie pamiętam, ale kolejnych kilku zmian już byłem świadkiem.  Twórcą serwisu jest Jarosław Krawczyk - dziś pełniący funkcję prezesa Olsztyńskiej firmy Sterta, która oprócz rozwijania Olsztyn.com.pl tworzy inne projekty internetowe.

Ciężko mówić tu o konkurencji. Jeśli chodzi o popularność, to jest to drugi po wm.pl serwis w regionie. Należy jednak pamiętać, że wm-ka należy do grupy medialnej Gazety Olsztyńskiej i oprócz potężnego wsparcia ze strony papierowego wydania, celuje w znacznie szerszą publikę (całe województwo), a ciężko wydzielić jedynie ruch Olsztyński. Jest jeszcze lokalny oddział “Gazety”, ale w odróżnieniu od pozostałych serwisów są tam tylko informacje bez dodatkowych funkcji. Najbliższy (najbardziej podobny) jest chyba Olsztyn24.com,  mający dwukrotnie mniejszą (wg.Alexy) oglądalność.

Mimo dużego dystansu jaki dziś dzieli Olsztyn.com.pl od wm.pl (pod względem oglądalności) moim zdaniem przy odpowiedniej ilości pracy ma on szansę znacznie zwiększyć swoją popularność i realnie konkurować z GO. Bardzo dobrym krokiem było przeprojektowani serwisu i dodanie videocastu (jeśli można to tak nazwać) Flesz Tygodnia, gdzie raz a tydzień streszczane są informacje z miasta w postaci kilkuminutowego filmu. Moim zdaniem, można by tą formę jeszcze rozwinąć. Bardzo podoba m się (pod względem wykonania jak i samej treści) też box “Wydarzenia” z tym co się będzie działo w Olsztynie w najbliższym czasie, szkoda tylko, że jest tak nisko, a przez co mało zauważalny.

Komentarze (6)

Informacje z Urzędu Miasta Olsztyn

Olsztyn.eu, czyli reprezentacyjna witryna Urzędu Miasta kilka miesięcy temu przeszła lifting. Zmieniono nie tylko grafikę, ale i CMS -  Joomle zastąpiono systemem zbudowanym przy pomocy TYPO3. Efekt? Moim zdaniem zwrot o 180% w bardzo dobrym kierunku - serwis jest znacznie bardziej przejrzysty, informacje są lepiej wyeksponowane i pozbyto się koszmarnego menu z pod którego wysuwały się podkategorie tylko po to, żeby równie szybko zniknąć.  Każda z 6 głównych kategorii ( “O Olsztynie”, Turystyka, Edukacja, Gospodarka, Kultura i Samorząd) dostała miejsce w głównym, górnym menu i własną kolorystykę, co w bardzo wygodny sposób pokazuje użytkownikowi, gdzie się obecnie znajduje. Są 4 wersje językowe, możliwość powiększenia tekstu dla gorzej widzących, a nawet możliwość odsłuchania każdej aktualności za pomocą syntezatora mowy Ivona. Obecną witrynę przygotowała Olsztyńska firma NETTOM. Zmian jest bardzo dużo, o nich samych i całej stronie napiszę kiedyś w innej notce.

To co się jednak nie zmieniło to content, czyli zawartość samej strony. Dość często, prawie codziennie, zaglądam tam szukając informacji o tym co się dzieje i jakie są plany na dalszy rozwój miasta. Niestety newsów jest stosunkowo mało i zdarzają się przestoje informacyjne - w żadnej kategorii nic się nie pojawia. Nie wiem, kto jest odpowiedzialny za zamieszczane info (każdy dział ma swoją osobę?  jest 1 redaktor? czy ktoś po prostu został wyznaczony z braku fundusz?).  Treść przypomina suche notki prasowe, które moim zdaniem można by znacznie ożywić, ale to już bardziej kwestia gustu. Żal braku opcji komentowania, podobnie zresztą jak na blogu prezydenta - co tym bardziej dziwi ze względu na to, że to właśnie jest blog. W obu miejscach przydałoby się więcej możliwości interakcji z ludźmi i ich opiniami. Oprócz treści, także czas zamieszczania aktualności jest mówiąc krótko - dziwny. Na stronie widoczne są tylko daty, ale jeśli subskrybujemy treści poprzez kanał RSS można podejrzeć również godziny. Jest podstępny pełen wachlarz, od 10 do 22, z czego tych ostatnich jakby więcej. Nie przeszkadzałoby mi to specjalnie, gdyby nie to, że treść tych informacji dotyczy czasem wydarzeń następnego dnia. Czy jeśli sprawy dotyczą kwestii, które budzą duże emocje to nie powinno się o nich szybko informować i skrupulatnie informować, żeby nie wzbudzić żadnych podejrzeń?

W tym przypadku dokładnie chodzi mi o newsa “Debata publiczna“, który jest zapowiedzią konsultacji w sprawie “projektu studium uwarunkowań i kierunków rozwoju miasta”. Już sama nazwa brzmi poważnie ;) Projekt ten budził spore kontrowersje.

Mały cytat:

24 marca odbędzie dyskusja publiczna nad rozwiązaniami przyjętymi w projekcie studium. Urząd Miasta Olsztyn, sala 219, godz. 15.30.

Mały obrazek:

obrazek z kanały rss

Nie chce snuć żadnych teorii spiskowych, ale jeśli zapowiedź spotkania, które się organizuje jednego dnia o 15:30 ogłasza się dzień wcześniej o 22:38 to jest co najmniej dziwne. 20 godzin to trochę mało. Nie mam papierowej wersji żadnej gazety z wczoraj (we wcześniejszych nie widziałem), ale w sieci znalazłem jedynie informacje na Olsztyn.com.plstronie Radia Olsztyna, obie umieszczone w dniu debaty. Problem z nagłośnieniem pewnych spraw nie pojawia się po raz pierwszy - przy okazji (chyba) drugich konsultacji społecznych w sprawie budowania strategii promocji, którą wtedy zajmowała się Grupa Eskadra na stronie pojawiła się informacje pt. “Wczoraj odbyły się konsultacje”. Podobne zarzuty były również podczas projektu przywracania tramwajów w Olsztynie.

Urząd Miasta chyba zdaje sobie z tego sprawę, ponieważ kilka tygodni temu uruchomili “Platformę Konsultacji Społecznych“, na której swoją drogą też nie widzę informacji o tej debacie publicznej. Ta platforma to zdecydowanie kolejny krok w dobrą stronę, choć forma mogła by być bardziej rozbudowana niż forum. Szkoda jednak, że nie ma o niej stałej informacji na stronie głównej, a jednie pojawiła się jednorazowy news. W mediach chyba też szału nie było, a szkoda.

Brak odpowiednich narzędzi do rozmowy z mieszkańcami, to nie jest tylko problem naszego miasta, a całego kraju. Myślę, że to się jednak zmieni z czasem, w krajach bardziej rozwiniętych (”na zachodzie”) wykorzystanie internetu do komunikowania się między rządem a ludźmi też w zasadzie raczkuje. W związku z czym jest to jak najbardziej odpowiedni moment, żeby zainwestować trochę więcej czasu i funduszy. Mam nadzieję, że nie zostanie to teraz zaniedbane i wskrzeszane przy okazji każdych następnych wyborów.

Aktualizacja: Kilka słów w sprawie samej debaty z “Gazety” “Debata o Olsztynie czyli teatr jednego aktora

1 komentarz

Blogi z i o Olsztynie, czyli lokalna blogosfera

Kiedy zakładałem tego bloga, popełniłem jeden z chyba najczęstszych błędów w biznesie -  ”nie ma tego jeszcze, ja będę pierwszy”. Pomyślałem to mając na myśli bloga o Olsztynie. Błąd polegał na tym, że Ja uważałem, że nie ma. Wprawdzie już wtedy sporo czasu poświęcałem na szukanie informacji o Olsztynie w sieci, o tym jak się prezentuje, jak jest odbierany i w drugą stronę - jak Olsztyniacy używają i odbierają sieć. Nic jednak nie znalazłem co spełniałoby choć w części moją wizję.

Blogi, których wtedy w ogóle nie mogłem znaleźć zbyt dużo, oddają bardzo dobrze  to co myślą ludzie. Ci którzy je piszą, piszą je dlatego, że chcą się z nami czymś podzielić. Własnym zdaniem, własną pasją lub własnym zdaniem o własnej pasji. Uważałem, że nie ma bloga, który  skupiał by się na Olsztynie - tym “na żywo” jak i tym w sieci. Kilka osób poruszało tematy, ale nikt nie pisał tylko o Olsztynie. Teraz myślę, że te właśnie blogi,  z których każdy po trochu, czasem nieświadomie,  opisują Olsztyn tworzą jedną wspólną całość - wspólną wizytówkę miasta. Budowaną przez ludzi którzy w nim mieszkają, czyli tych którzy tworzą to miasto.

Dalej uważam jednak , że jest potrzebny blog (a nawet kilka), które by skupiały się na życiu w Olsztynie. Połączone z tym co już istnieje stworzyło by ciekawą mieszaninę. Ten właśnie “mix” różnych opinii z różnych blogów dałby prawdziwy obraz jakie jest to miasto i najważniejsze - co trzeba w nim poprawić. Co zanegować, a co spotęgować. To co nas zawsze najbardziej motywuje do działania (pisania notek, robienia zdjęć) to silne emocje.

Myślę, że ilość osób w Olsztynie, które konsekwentnie prowadzą blogi  (każdy z nich ociera się bardziej lub mniej o miasto w którym żyjemy) zbliża się do odpowiednio dużej masy krytycznej, którą z czasem będzie można nazwać społecznością. Społecznością gotową do dyskusji o tym jak poprawić nasze miasto. Moim zdaniem brakuje jeszcze kilku blogów, które były by opiniotwórcze i rozpoznawalne/popularne, oraz pewnej integracji tej społeczności.

Jakie mamy blogi i kto je prowadzi? Przekrój poprzeczny jest bardzo ciekawy, w skrócie - piszą wszyscy o wszystkim. Te które ja dodałem do zakładek/RSSów i uważam, że warto znać to m.in.

  1. Profesorskie gadanie - prowadzone przez prof. Stanisława Czachorowskiego z UWM
  2. Starsza Pani - Blog prowadzony przez “Nolę”, 55 letnią emerytkę, na którym dzieli się Ona swoimi poglądami. Jest też notka o Olcampach na których była! Z tego co się orientuję Pani Nola chyba dalej przychodzi. Pozdrawiam gorąco!
  3. Ada, to nie wypada! - Blog Ady Romanowskiej, dziennikarki Olsztyniaka i GO, której nic nie wypada. Ciekawe wywiady + jej przygody, a i jeszcze jej 2 blog z samymi wywiadami.
  4. Drugi krok w chmurach,  Foto Blog Zbigniewa Kraśnickiego, piękne zdjęcia Olsztyna i okolic (tych bliższych i tych dalszych) (bardzo polecam)
  5. SEO Blog Lexy czyli Marty Gryszko, opisujący tajniki pozycjonowania i optymalizacji  (są też młodzi adepci SEOz Olsztyna)
  6. Fotoblog Bartosza Gozdura, obecnie mieszkającego w Warszawie, ciekawe zdjęcia z życia prywatnego i różnych wydarzeń. Blog dość młody, ale obiecujący.
  7. Blog Grzegorza Kaszuby - Capoeira, Programowanie, Życie codzienne.

    Inną kategorią są blogi, których kiedyś wydawało mi się, że nie ma - blogi o Olsztynie. Najsampierw spotkałem  Newsbar, a ostatnio trafiłem również na Niezależny OlsztynStary Olsztyn. Szukam dalej, na pewno jest więcej.

    Z innych ciekawszych był (jest?) KsiążęMegafon lub Olsztyn WschodniGazeta Olsztyńska też bloguje i to w sporej ilości. To dalej nie koniec, bo blogują też firmy (choć rzadziej to się niestety zdarza), politycy (nawet kilku ich pisało za czasów kampanii),  radne sejmiku, a nawet Prezydent naszego miasta. Cały czas bez możliwości komentowania - bardzo nie ładnie Panie Prezydencie!

    Pod hasłami “blog olsztyn” lub “olsztyn blog” w Googlach można jeszcze znaleźć Olsztyn - Tożsamość. Nie jest to jednak blog, a bardzo ciekawy projekt, którego autorką jest Marcelina Chodyniecka - Kuberska.

    Żal tylko, że blog.olsztyn.pl nie bloguje…  tylko reklamuje i to co popadnie.

    Na koniec warto wspomnieć, że część z blogów (na pewno Ada RomanowskaMarta GryszkoBartosz Gozdur) startują w konkursie na Blog Roku w swoich kategoriach, który trwa tylko do czwartku do południa. Wyślijcie SMSy! Ja już wysłałem! Trzeba wspierać społeczność! ;>

    Komentarze (6)

    Promocja Miasta Olsztyn w Internecie

    Przed chwilą na bziuum.info ( założyłem kolejnego bloga tak BTW )  pisałem o moich planach wyjazdowych i zastanawiałem się, czy Urząd Miasta Olsztyn wie o zbliżającej się konferencji Skrzyżowanie 2009.

    W skrócie: darmowa konferencja, wielu ciekawych gości, wśrod nich ja. Zostałem zaproszony jako bloger (wielkie dzięki dla Maćka Budzicha!) do debaty - więcej info na Skrzyżowanie 2009.

    Ponieważ o budowaniu marki miasta było mówione dużo przy okazji konsultacji społecznych z Eskadrą, debaty Radia Planeta FM i wielu innych spotkań i artykułów to moim zdaniem konferencja ta może być ciekawym źródłem informacji i wiedzy, zwłaszcza, że goście są naprawdę z najwyższej półki. Postanowiłem, więc powiadomić Wydział Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Miasta.

    Witam serdecznie,

    Będąc dobrym obywatelem chciałem poinformować, iż niedługo - a dokładnie w piątek 11 grudnia - odbędzie się ciekawa konferencja pt. “Skrzyżowanie 2009″ ( http://skrzyzowanie2009.pl/ ) poświęcona dobrym praktykom w budowaniu marki miast. Będzie bardzo wielu ciekawych gości, m.in. Hans Dominicus – Dyrektor ds. Marketingu i Rozwoju Amsterdam Tourism and Convention Board. Konferencja odbędzie się w Warszawie, wstęp bezpłatny, choć wymagający rejestracji.

    W związku z budowaniem marki miasta Olsztyn, może być ona źródłem bardzo wielu ciekawych informacji.

    Pozdrawiam

    Paweł Harajda

    Temat brzmiał “Ciekawa konferencja”, żeby być dokładnym. Z tym dobrym obywatelem to trochę przegiąłem, ale mimo, iż obawiam się trochę, że wyjdę na chwalipiętę albo jakiegoś dziwnego nachalnego typa (w odróżnieniu od przemiłego gościa jakim jestem w rzeczywistości) to czuję dumę z dobrze spełnionego obowiązku, a co!

    Pewną nie określoną ilość czasu temu napisałem już jednego maila do tego samego wydziału z pytaniem odnośnie budowania wizerunku miasta Olsztyn w Internecie, tzn. czy jest budowana lub są plany jej budowania. Odpowiedzi nie dostałem. Wydarzyło się natomiast coś równie jeśli nie bardziej ciekawego. Jak zapewne część z was wie posiadam dostęp do konta o loginie Olsztyn serwisie społecznościowym blip (o czym zresztą wspomniałem w tamtym mailu do Urzędu). Z powodu drastycznego braku czasu (choroba cywilizacyjna nr 2 i wymówka numer 1 w naszym kraju) po kilku blip-nięciach przestałem aktualizować mikrobloga. W trakcie urlopu na którym byłem w październiku dostałem maila od Pani Agaty Kozak, która jest Marketing Managerem serwisu Blip.pl w którym to mailu poinformowała mnie co następuje:

    Zgłosił się do nas Urząd Miasta w Olsztynie z prośbą o kontakt z Panem
    - UM chce prowadzić konto na Blipie, a w związku z brakiem aktywności
    z Pana strony, prosi o udostępnienie konta.

    Będę wdzięczna jeśli skontaktuje się Pan e-mailowo z admin@olsztyn.eu

    Co też uczyniłem. Napisałem:

    Jestem wlascicielem konto o loginie Olsztyn w serwisie blip. Bardzo
    chetnie oddam konto do dypozycji UM w Olsztynie chcialbym jednak
    wczesniej spotkac sie i porozmawiac. Niestety nie ma mnie obecnie w
    kraju, dostepny bede dopiero we czwartek.Czy w zwiazku z tym istnieje
    mozliwosc spotkania sie np. w przyszly piatek?

    Pisałem to z publicznego komputera na innej (niż nasza) klawiaturze skąd literówki i błędy, za co zresztą przeprosiłem w dalszej części maila. Napisałem również maila zwrotnego do Pani Agaty, którą poinformowałem, iż podjąłem próbę kontaktu. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale napisałem na wszelki wypadek.

    W tym mailu z przed ponad miesiąca widzę 2 (słownie dwa) swoje potencjalne błędy. Po pierwsze nie napisałem, że oddam konto bezpłatnie. Po drugie w jakim celu chciałbym się spotkać. Cel był taki, że chciałem się dowiedzieć o planach wykorzystania blipa, ich wiedzy o tym serwisie i ogólnie o mediach społecznościowych. W razie czego udzielić kilku rad lub wskazać strony, gdzie takie informacje można znaleźć. Odpowiedzi również nie otrzymałem.

    Od czasu poprzedniego maila (tego starszego, nie tego z urlopu) sporo się zmieniło, m.in. dyrektor Wydziału - obecnie jest nim Pan Maciej Rytczak, którego wizja promocji miasta (dostępna tutaj na olsztyn.eu) szczerze mówiąc bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, więc na nawiązanie kontaktu, co pozwoli na udzielenie odpowiedzi na kilka pytań które mnie nurtują lub chociaż odzew w sprawie konferencji.

    Jeśli coś się zmieni, będę informował na bieżąco, gdybym nie uzyskał odpowiedzi przez dłuższy czas postaram się wysłać kolejnego maila, zadzwonić lub umówić się na spotkanie. To chyba nie są informacje z półki “top secret”, a zależy mi na tym, żeby Olsztyn był jak najlepiej promowany. Mam rację czy mam rację? ;)

    Brak komentarzy

    Olsztyn 1.7

    Napisałem wczoraj notkę (w końcu) i zacząłem intensywnie przeglądać bloga.  Po chwili na twarzy pojawiło mi się kabaretowe “Halooo??”. Zabrakło notek. I komentarzy. Kilku. Podzwoniłem, popytałem się i okazało się, iż maszyna na której m.in. stał mój blog się wywaliła jakiś czas temu. I ten tego… nie miała backupu aktualnego. No i ja ten tego… też nie miałem. W ogóle. Nauczka przyjęta z pokorą.

    Nie wszystko jednak stracone, ponieważ w moim czytniku RSS mam zasubskrybowanego mojego blogaska, w związku z czym dodałem notki które zniknęły, a funkcja zmiany daty pisanego postu uratowała moją kolejność.

    Ps. Google zindeksowało moje notki, tagi i ogółem blogaska, jeszcze przed “upadkiem”, w związku z czym po przywróceniu notek dobrze otagowanych w Googlach jestem bez strat.

    Brak komentarzy

    « Wcześniejsze wpisy